POLITYKA

środa, 22 maja 2019

Polityka - nr 12 (3051) z dnia 2016-03-16; s. 29-31

Społeczeństwo

Ryszarda Socha

Odbite dzieci

Dlaczego państwo zachęca rodziców, by „brali sprawy w swoje ręce”, czyli porywali własne dzieci?

W ciągu kilku lat nie tylko zwiększyła się liczba uprowadzeń rodzicielskich, ale też mają one bardziej dramatyczny przebieg. Jedni uprowadzają wbrew orzeczeniom sądów, które uznały, że dziecko ma mieszkać z drugim rodzicem. Inni – przeciwnie, by wyegzekwować orzeczenie ignorowane przez drugiego rodzica. Przykład pierwszy to głośna na całą Polskę sprawa 3-letniego chłopca, zabranego spektakularnie sprzed domu przez trzech zakapturzonych mężczyzn w listopadzie 2015 r. Za akcją stał ojciec dziecka, były antyterrorysta. Miał ograniczone prawa rodzicielskie.

Inaczej było z 8-letnią Sarą, po którą w styczniu 2016 r. trzech mężczyzn, w tym tata, wpadło do klasy szkolnej, rozganiając przestraszone dzieci. Jednak postanowienie Sądu Okręgowego w Warszawie (z września 2015 r.) do czasu zakończenia sprawy rozwodowej wyznaczało córce miejsce zamieszkania właśnie przy ojcu i nie udało się go wyegzekwować. Wcześniej (marzec 2013 r.) sąd „przypisał” ją matce, ale ta robiła wszystko, by wyeliminować mężczyznę z życia dziewczynki i zastąpić go nowym tatą.

Bezradność

Kiedy sąd zmieniał swoją wcześniejszą decyzję, ojciec od 9 miesięcy nie widział ...