POLITYKA

Wtorek, 21 maja 2019

Polityka - nr 46 (2731) z dnia 2009-11-14; s. 26-28

Kraj

Jan Dziadul

Oddajcie Katowice

Czy za przedwojenne akcje największej w II RP firmy przemysłowej – spółki Giesche SA z Katowic – które pod koniec lat 80. pojawiły się, w niewyjaśnionych jeszcze okolicznościach, w antykwariatach, na bazarach i u kolekcjonerów, można dzisiaj przejąć majątek komunalny i państwowy wart miliardy złotych?

W grudniu 2006 r. Piotr Uszok, prezydent Katowic, otwierał z wielką pompą tunel drogowy pod Rondem. Kiedy umilkły brawa, podszedł do niego nieznajomy, przedstawił się jako reprezentant spółki Giesche, z siedzibą w Gdyni, i zapytał, kiedy miasto zacznie zwracać należący do niej majątek. Do tego momentu firma Giesche – znacjonalizowana w 1946 r. – była tylko częścią historii Katowic. Władze miasta trwały w przekonaniu, że spółka dawno została zlikwidowana.

Niech zbada śledczy

Jej pojawienie się w realnym świecie wywołało szok. Podobnie jak informacje, że zmartwychwstała Giesche próbuje już dokonywać na swoją korzyść zmian wpisów w księgach wieczystych. Przedstawiona przez spółkę skala roszczeń majątkowych wobec miasta i Skarbu Państwa sięga niebotycznych sum. Już pierwsze wnioski dotyczą nieruchomości wartych dzisiaj ok. 280 mln zł, należących do miasta Katowice, Hutniczo-Górniczej Spółdzielni Mieszkaniowej i Katowickiego Holdingu Węglowego. Przed wojną do spółki Giesche należały nie tylko potężne zakłady przemysłowe, kopalnie, ale także blisko jedna trzecia nieruchomości w&...