POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 18 (2191) z dnia 1999-05-01; s. 15-16

Wydarzenia

Witold Pawłowski

Odłamki w szampanie

Najpierw święto popsuła wojna w Kosowie. A tuż przed obchodami - strzelanina w szkole w Littleton, w Kolorado, w której zginęło 15 uczniów. Od tego wydarzenia zaczynały się wszystkie dzienniki TV i wielogodzinne relacje na żywo, ociekające krwią. W przerwach pokazywano zniszczone budynki telewizji w Belgradzie. A w tle dziewiętnastu przywódców NATO, w rytm marsza, ściskało sobie dłonie.

Z przygotowanego parę miesięcy temu programu uroczystości w Waszyngtonie przez ostatnie dwa tygodnie gospodarze skreślali punkt po punkcie. Usunęli paradę samolotów nad miastem, smokingi do wieczornej gali, wielki piknik przy głównej Constitution Avenue, ognie sztuczne, występy Celine Dion i Barbry Streisand oraz pamiątkowy znaczek pocztowy z gołąbkiem pokoju. A w ostatnim odruchu skreślili uroczystą fotografię rozszerzonej rodziny NATO przed budynkiem Mellon Auditorium (gdzie przed półwieczem historia Sojuszu się zaczęła). W ten sposób wszystkie wydarzenia tego trzydniowego zjazdu głów 43 państw, największego w dyplomatycznych dziejach Waszyngtonu, miały się ostatecznie odbyć za zamkniętymi drzwiami, "w skupieniu i w powadze", jak to ujął Don Bandler, doradca prezydenta Clintona do spraw NATO.

  • Belgrad: z drugiej strony lustra

Zarządzono też nadzwyczajne środki bezpieczeństwa. Cały Federal Triangle, centralno-urzędniczą część miasta, zamknięto dla ruchu. Ulice przegrodziły szerokie zapory, pojawiły się patrole z psami, ciężki sprzęt. - Przygotowaliśmy plany na wypadek masowych demonstracji i aresztowań, zamachu bombowego i ...