POLITYKA

środa, 20 lutego 2019

Polityka - nr 32 (2413) z dnia 2003-08-09; s. 92-97

Na własne oczy

Piotr Sarzyński

Odlej to sam

W Wąchocku stanął pomnik bohatera dowcipów – sołtysa, a w Sanoku dobrego wojaka Szwejka. Mamy też monumenty ziemniaka, buhaja i pszczoły. O wszystkie pomniki, nawet dowodzące poczucia humoru, potrafimy się kłócić ze śmiertelną powagą.

Rok po wielkiej fali we Wrocławiu stanął pomnik Powodzianki: zanurzona po pas dziewczyna wynosi zagrożone zalaniem książki. Dzień wcześniej mieszkańcy podwrocławskich Łanów demonstracyjnie odsłonili własny pomnik – Łuk Triumfalny poświęcony tym, którzy nie dopuścili do planowanego przerwania wałów i, ratując wieś, skazali na zatopienie miasto. Z nadejściem wolności zniknął problem tych pomników, które traktowano jako symbol uciemiężenia. Skończyło się ich patriotyczne oblewanie farbą, uzupełnianie gwiazd swastykami, malowanie znaków Polski Walczącej lub odłupywanie tego i owego. Zamiast aktów patriotycznych pojawiły się akty wandalizmu. Dziś nikt już nie maluje Dzierżyńskiemu dłoni na czerwono, bo pomnika Dzierżyńskiego nie ma. Za to parę razy warszawskiej Syrence urwano miecz, a orłowi z lubelskiego pomnika poświęconego Konstytucji 3 maja utrącono głowę.

Polak wierzący, czyli pomniki kultur

Po 1989 r. ruch w interesie, czyli masową likwidację jednych i równie masowe stawianie nowych monumentów, napędzała przede wszystkim zmiana bohaterów. Oczyszczono wię...

Tagi

pomniki