POLITYKA

Sobota, 25 maja 2019

Polityka - nr 20 (2604) z dnia 2007-05-19; s. 82-84

Historia

Krzysztof Mroziewicz

Odlot z kukułczego gniazda

W czasach, kiedy praktycznie wszyscy mają paszport w szufladzie, opowieści o ucieczkach z Polski brzmią egzotycznie. W czasach PRL nie uciekano jednak „z”, ale raczej „do”. Do wolności, godności, a nawet miłości.

Jeden z najbardziej wstrząsających przypadków okrucieństwa losu wykryła i zdokumentowała Teresa Torańska. Dotyczy on radzieckiego oficera marynarki wojennej Nikołaja Artamonowa, który zakochał się w polskiej dentystce, porwał dla niej kapitańską motorówkę i uciekł do Szwecji. Wyjechali stamtąd do USA, gdzie otrzymał najpierw atrakcyjne zajęcie w wywiadzie wojskowym, a potem został upokorzony i niemal wepchnięty w łapy KGB, którego oficerowie przewerbowali go, zwabili do Wiednia, porwali i zamordowali. Zajmował się tym osobiście generał Oleg Kaługin, szef kontrwywiadu KGB, który później zdezerterował i w USA jest dziś dyrektorem nowojorskiego muzeum szpiegostwa.

Tragiczne love story

Nie wiemy, dlaczego kapitan Artamonow nie żyje. Nie chcą o tym mówić ani Rosjanie, ani Amerykanie. Reportaż o nim zatytułowano „Potrójny agent”, sugerując, że kapitan był najpierw agentem wywiadu sowieckiego, potem po ucieczce został uznany przez Rosjan zapewne za agenta polskiego, choć nim nie był, wreszcie stał się agentem amerykańskim, którego Rosjanie za zgodą Amerykanów odwrócili. Szperanie w biografiach agentó...

Tagi

historiaPRLucieczka