POLITYKA

Czwartek, 22 sierpnia 2019

Polityka - nr 45 (2270) z dnia 2000-11-04; s. 18

Wydarzenia

Janina Paradowska

Odnowa i odmowa

AWS znów w punkcie wyjścia

Po trzech tygodniach dyskusji AWS znalazła się na dobrą sprawę w punkcie wyjścia: Marian Krzaklewski, podpierając się związkiem zawodowym, politykami wywodzącymi się z Solidarności i przegranymi politykami SKL i ZChN (w demokratycznych wyborach stracili władzę w swych ugrupowaniach i udali się ochoczo pod skrzydła Krzaklewskiego), nie chce ustąpić. Natomiast partie wspierane już wyraźnie przez marszałka Sejmu Macieja Płażyńskiego, który zdaje się wreszcie brać inicjatywę polityczną w swoje ręce, mówią: stwórzmy federację, która następnie przekształci się w komitet wyborczy, zarządzajmy całym ugrupowaniem kolektywnie albo rozejdźmy się.

Jest to niemal ten sam pomysł, który tuż po wyborach zgłosił najpierw Jan Maria Rokita, a w ślad za nim przedstawiciele chadeków i ZChN. Jego istota polega na tym, by związek zawodowy Solidarność nie uczestniczył w AWS bezpośrednio i to jako jeden z najważniejszych podmiotów politycznych. Idzie o to, by partie przejęły ostatecznie rolę reprezentacji politycznej, a Krzaklewski stał się tylko jednym z przywódców całej formacji. Członkami federacji byłyby więc trzy partie domagające się ustąpienia Krzaklewskiego i Ruch Społeczny AWS, który przecież po to powstał, by stać się tym ugrupowaniem, do którego Solidarność będzie miała zaufanie i który stanie się gwarantem reprezentacji związkowych interesów.

Ostatnie dni tymczasem były pokazem nachalnego wkraczania związku w polityczne gry, aroganckiego przywoływania polityków do opamiętania, dyktowania warunków: albo jedna partia, albo wszystko pozostaje po staremu. Co oznacza, że partie będą w Solidarności zabiegać u umieszczenie swych kandydatów na listach wyborczych stając się znó...