POLITYKA

Sobota, 20 lipca 2019

Polityka - nr 43 (2216) z dnia 1999-10-23; s. 50

Kultura

Andrzej Garlicki

Odrabianie zaległości

Każdy liczący się dziś polski polityk uważa za swój obowiązek pielgrzymkę do podparyskiej miejscowości Maisons-Laffitte, by złożyć hołd Jerzemu Giedroyciowi i oświadczyć, że "Kultura" odegrała niezwykle ważną rolę w kształtowaniu jego osobowości politycznej. Najczęściej oświadczenia te niewiele mają wspólnego z prawdą. Nie tylko dlatego, że część z tych pielgrzymów nigdy nie miała "Kultury" w ręku, ale przede wszystkim dlatego, że ich poglądy i systemy wartości nijak się mają do tego, co od ponad pół wieku głosi pismo Jerzego Giedroycia.

Paryska "Kultura" stała się mitem, mimo że jej zasięg czytelniczy był bardzo ograniczony. W PRL docierała do kilkuset, może 2-3 tys. czytelników w dużych miastach, licząc w tym wysokich funkcjonariuszy partyjnych i rządowych, którzy dostawali egzemplarze. Trudność nawet szacunkowych wyliczeń wynika z faktu, że numery "Kultury" krążyły i każdy miał jeśli nie kilkunastu, to co najmniej kilku czytelników. Ale jednocześnie nie istniała żadna sieć kolportażu i dostęp do pisma był często rezultatem przypadku.

A jednak nie ulega wątpliwości, że "Kultura" odegrała dużą rolę w kształtowaniu świadomości politycznej społeczeństwa polskiego. W dużej mierze "per procura", bo docierając do polskich elit intelektualnych, poprzez nie docierała do szerszych kręgów ludzi myślących.

Nikt nie ma dziś czasu ani możliwości, by przeczytać prawie 500 numerów "Kultury" z czasów, gdy nie miała w Polsce debitu. Dlatego też pomysł przygotowania antologii najważniejszych tekstów godzien jest najwyższego uznania. Wykonanie go przez Grażynę Pomian - również.

Antologia obejmuje lata 1947-1976. ...