POLITYKA

środa, 19 grudnia 2018

Polityka - nr 13 (13) z dnia 2018-09-12; Twoje Miasto, Twój Wybór. Wydanie specjalne POLITYKI na wybory samorządowe 2018 r.; s. 76-79

Piotr Sarzyński

Odsłony ODNOWY

Dobra wiadomość dla miłośników tradycji: najbliższe lata będą sprzyjały pielęgnowaniu tego wszystkiego, co w przestrzeni polskich miast i miasteczek pozostawiły po sobie przeszłe epoki.

Koniec z efektownymi ikonami architektury, monumentalnymi obiektami, jak warszawski POLIN, gdański Teatr Szekspirowski, katowicka siedziba NOSPR czy wrocławskie Narodowe Forum Muzyki. Kto zdążył je pobudować, dziś na przemian cieszy się możliwościami i martwi się kosztami utrzymania. Kto nie zdążył, musi obejść się smakiem i rozejrzeć za możliwościami, jakie daje odnowienie tego, co stare.

Oczywiście to nie polscy samorządowcy znudzili się nowoczesnym budowaniem i postanowili z pokorą pochylić się nad historią. Powód jest bardziej prozaiczny. Po prostu Unia Europejska zdecydowanym gestem zakręciła kurek z pieniędzmi płynącymi dotychczas szerokim nurtem na nowe siedziby teatrów, muzeów, filharmonii, sal koncertowych czy bibliotek. Ale gotowa jest nadal wspierać rewitalizacje, modernizacje, odbudowy i wszelkie inne działania służące ratowaniu lub podtrzymaniu starej miejskiej tkanki. Na szczęście na tę okoliczność Polska się przygotowała, przyjmując w październiku 2015 r. ustawę o rewitalizacji, która uporządkowała terminologię i stworzyła ramy dla najważniejszego mechanizmu – tzw. gminnych programów rewitalizacji (GPA).

Na lata 2014–20 przewidziano na rewitalizację ...

Osobna wzmianka należy się jednemu miastu w Polsce – ŁODZI. To absolutny lider, jeśli chodzi o skalę i jakość działań renowacyjnych i rewitalizacyjnych. Setki udanych przedsięwzięć, ze wspomnianymi, najbardziej okazałymi, jak EC1, Manufaktura, Lofty Scheiblera oraz Magazyny Scheiblera przerobione na Inkubator Sztuki, osiedle Książy Młyn i wiele, wiele innych. W latach 2010–17 odremontowano w mieście 200 starych kamienic. Gdy w Warszawie lub Krakowie zaledwie 4 proc. nowo powstającej przestrzeni biurowej mieści się w obszarach rewitalizowanych, to w Łodzi ów wskaźnik sięga 24 proc. Wydawało się, że po upadku monokultury przemysłu włókienniczego miasto skazane zostanie na powolne umieranie. Efektowny program regeneracji miejskiej tkanki w dużym stopniu przyczynił się do tego, że Łódź nabrała oddechu i radzi sobie z tym, co stare. Zaplanowany na kolejną dekadę miliard złotych na rewitalizację dobrze wróży na przyszłość. Jest skąd czerpać wzory.