POLITYKA

Niedziela, 16 czerwca 2019

Polityka - nr 2 (3143) z dnia 2018-01-10; s. 11

Ludzie i wydarzenia / Świat

Odwilż noworoczna

Kim Dzong Un w wersji cywilnej ma przekonywać, że chce pokoju.

Koree, po dwóch latach przerwy, wracają do rozmów. Pretekstem jest udział północnokoreańskich działaczy i pary łyżwiarzy figurowych w igrzyskach zimowej olimpiady, która w lutym zaczyna się po południowej stronie granicy. Południe chce namówić przywódcę Północy Kim Dzong Una, by po szalonym 2017 r. spuścił z wojennych tonów. Jego zamiary pozostają zagadką i skłaniają do dwóch zasadniczych pytań.

Czy gra na czas? Dotąd Kim specjalizował się w roli umundurowanego dyktatora, budował pozycję, grożąc wojną jądrową, testował bomby i odpalał rakiety. Teraz noworoczne orędzie wygłosił w szarym garniturze i życzył udanych igrzysk. Do zmiany emploi i kostiumu mogły skłonić go ostre międzynarodowe sankcje, choć nie można ustalić, jaki przynoszą efekt. Być może Kim próbuje odwrócić uwagę, przeczekać zasianą przez siebie burzę. Albo faktycznie chce się układać. Na szczerość intencji wskazywać ma forma, w jakiej odpowiedział na zaproszenie Korei Płd., m.in. to, że nie obraził jej prezydenta Moona Jae-ina.

<...