POLITYKA

Wtorek, 21 maja 2019

Polityka - nr 51 (3141) z dnia 2017-12-18; s. 130-133

Kultura

Ryszard Wolff

Odwrócić odwrócony krzyż

Wrzeszczą o Bogu przy akompaniamencie najbardziej piekielnego instrumentarium, jakie słyszało ludzkie ucho. Sataniści z unblack metalu się podśmiewają, a księża pytają: czy do Boga można się drzeć?

Jestem dobry, nie jestem zły! Jestem dobry! Uczęszczam na roraty! Jestem dobry! Wprost brzydzę się przemocą! Jestem dobry! Doglądam karmników ze słoninką dla sikorek! – tak młodzieńców grających ekstremalną, kojarzoną z satanizmem odmianę metalu, która niesie ze sobą chrześcijańskie przesłanie, wyobrażał sobie 20 lat temu Tymon Tymański i zespół Kury. Nie przewidział jednak, że taka muzyka naprawdę powstanie ani też że koncert Black Sabbath będzie przy niej brzmiał i wyglądał jak przedstawienie jasełkowe.

Mocne przesłanie, mocne uderzenie

„Jezus Chrystus kocha cię. Jezus Chrystus chce byś żył. Jezus Chrystus chce cię ocalić przed płomieniami. Uwierz, uwierz w to” – śpiewa zespół Elgibbor. „Śpiewa” to oczywiście dla wielu będzie wyrażenie umowne, bo śpiew ten przypomina bardziej arię dentystycznego wiertła. Zgodnie ze starą zasadą show-biznesu, czego Elgibbor nie dośpiewa, to „dowygląda”: Jarosław Pożarycki, wokalista i mózg grupy, ze swoim demonicznym makijażem à la Alice Cooper mógłby straszyć nie tylko dzieci. To jednak wszystko dobra nowina – tak zwany unblack metal albo ...