POLITYKA

Sobota, 25 maja 2019

Polityka - nr 8 (3199) z dnia 2019-02-20; s. 92-97

Na własne oczy

Edyta Gietka

Odysejki kosmiczne

Pod namiotem w Pile krąży sztuczny Mars z Księżycem. Można na nich lądować i odbyć np. dwutygodniowe ekspedycje.

To żaden Big Brother dla turystów, lecz Habitat Lunares, przedsięwzięcie epokowe na skalę globu. Habitat, czyli siedlisko przyjazne stworzeniom, Luna, bo Księżyc, Ares, bo Mars. Lunares w medycynie to znamię. Ledwie kropka, niczym Piła na mapie.

Od dwóch lat z wojskowego lotniska startują w kosmos zaaranżowany pod plandeką romantycy, pragnący przysłużyć się ludzkości. Nie chodzi o dotknięcie stopą obcych ciał niebieskich i krajoznawczy spacer. Celem jest rekonesans, jak obce ciała obejdą się z rasą człowieczą, gdybyśmy kiedyś reflektowali na ich kolonizację.

Ostatnimi dekady małostkowi politycy tak skoncentrowali się na rzeczach przyziemnych, że branżę space przejmują prywaciarze. W takiej, zdawałoby się prowincjonalnej, Polsce jest już kilkadziesiąt podmiotów zrzeszonych w sektorze pracodawców kosmicznych. Branża to przeważnie idealiści. Jak Space Garden spółka z o.o. z Rzeszowa, sponsor atrapy pilskiej galaktyki, chcący pozostać anonimowy. Wiadomo tylko tyle, że zadzwonił do młodych genialnych, lecz nieporadnych biznesowo wynalazców, deklarując, iż stać go na ten ich science ...

Habitat Lunares to stworzona w 2017 r. przez spółkę Space Garden placówka do symulacji załogowych misji na Księżyc i Marsa. Specjalizuje się w badaniach z zakresu psychologii zachowań ludzkich (odporności na stres, rozłąkę, umiejętności współdziałania w ekstremalnych warunkach) podczas lotów oraz testowania nowoczesnych technologii, niezbędnych po ewentualnej kolonizacji sektora kosmicznego. Baza, łącznie z 250 m kw. powierzchni spacerowej, jest całkowicie odizolowana od świata zewnętrznego. Jej infrastruktura pozwala na ciągłe monitorowanie zdrowia załogi.