POLITYKA

Wtorek, 23 lipca 2019

Polityka - nr 16 (2241) z dnia 2000-04-15; s. 43-45

Świat

Adam SzostkiewiczArtur Górski

Ofiary ofiar

Kosowo: NATO wygrało wojnę, ale kto wygra pokój?

Niemal w rocznicę interwencji NATO w Kosowie przedstawiciele tamtejszej mniejszości serbskiej postanowili przerwać bojkot odtwarzanej mozolnie samorządności. Do trwałego pokoju jednak daleko, a o odbudowie wieloetnicznego społeczeństwa nikt już nie wspomina. Wstrząsający raport Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie potwierdza najgorsze przewidywania.

Oofiarach ofiar nie wahał się pisać kosowski Albańczyk Veton Surroi, wydawca prisztińskiego dziennika „Koha ditore”. „Wiem, jak czują się Serbowie, którzy zostali w Kosowie, i jak czują się tutejsi Romowie, bo wraz z prawie dwoma milionami Albańczyków znalazłem się w takiej samej sytuacji przed i w czasie interwencji. Rozpoznaję ich lęk. Nie potrafię ukryć wstydu, widząc, że my, kosowscy Albańczycy, także jesteśmy zdolni do potwornych zbrodni”. Zemsta nie może być usprawiedliwieniem. „Byliśmy ofiarami największych prześladowań końca XX w., a zamieniamy się w prześladowców, tolerujących odradzanie się faszyzmu”.

Takich jak Surroi jest w Kosowie niewielu. Po obu stronach konfliktu nadal dominuje nienawiść. 2 kwietnia grupa przywódców kosowskich Serbów postanowiła, że skieruje dwóch przedstawicieli do tymczasowych struktur samorządowych pod nadzorem ONZ. Ale tylko jako obserwatorów i z zastrzeżeniem, że po trzech miesiącach Serbowie zbadają, czy nie należy wznowić bojkotu. Na dodatek wódz Serbów w Mitrovicy – bastionie mniejszości serbskiej w Kosowie – Oliver Ivanović odciął ...