POLITYKA

Niedziela, 18 sierpnia 2019

Polityka - nr 12 (2646) z dnia 2008-03-22; s. 86-88

Historia

Adam Krzemiński

Ogień ciągle się tli

Minęło 75 lat, ale spór o pożar Reichstagu w Berlinie trwa. Nie tylko wśród historyków. W 2008 r. zapadł kolejny wyrok sądowy w tej sprawie!

Przejęcie władzy w Niemczech przez Hitlera nie było przypadkiem, ale nie było też nieuniknione. W wyborach 6 listopada 1932 r. NSDAP (hitlerowska Narodowo-Socjalistyczna Partia Niemiec) utraciła dwa miliony głosów i znalazła się w poważnych kłopotach finansowych. Równocześnie KPD (Komunistyczna Partia Niemiec) zyskała 600 tys. głosów i zbliżyła się do liczby 100 deputowanych w Reichstagu (parlamencie). Upojona tym sukcesem propaganda komunistyczna zapowiadała nadejście czerwonej rewolucji. Choć w wypadku takiej rewolty prezydent mógł się odwołać do wojska (Reichswehry) i wprowadzić stan wojenny, lęk przed KPD był w środowiskach narodowo-konserwatywnych największym sprzymierzeńcem Hitlera.

Od 3 grudnia 1932 r. kanclerzem Rzeszy był były szef Reichswehry generał Kurt von Schleicher – miał za sobą armię, ale nie miał większości w parlamencie. Z kolei jego zajadły konkurent, poprzedni kanclerz – Franz von Papen – szukał kontaktu z Hitlerem i intrygował u prezydenta Hindenburga, by ten stworzył konserwatywno-narodowy rząd z Hitlerem jako kanclerzem i dwoma nazistowskimi ministrami, kontrolowanymi przez większość konserwatywnych ministrów. ...