POLITYKA

Wtorek, 21 maja 2019

Polityka - nr 8 (2181) z dnia 1999-02-20; s. 36-38

Świat

Volker Ruehe

Ogłośmy datę zaręczyn

Unia Europejska jest w stanie odrobić na czas swoje zadania domowe i tak się zreformować, by od 2002 r. była zdolna do przyjęcia nowych członków. Wówczas decyzja o tym, kiedy pierwsze kraje będą mogły przystąpić do UE, będzie zależała od nich samych: czy przeprowadzą na czas niezbędne reformy. Przydałaby się jednoznaczna deklaracja kanclerza Niemiec Gerharda Schrödera w tej kwestii. Takie stanowisko prezentuje, w artykule napisanym specjalnie dla "Polityki", wiceprzewodniczący frakcji CDU/CSU w Bundestagu, były minister obrony w rządzie kanclerza Helmuta Kohla.

Ostatnio pojawiły się obawy, że rozszerzenie Unii Europejskiej może się odwlec. Nie leży to jednak w interesie samej Unii, a już zwłaszcza w interesie Niemiec. Pragnę wymienić tu kilka powodów.

Jednoczenie się Europy zawsze miało obejmować cały kontynent. Po przezwyciężeniu konfliktu między Wschodem a Zachodem rozszerzenie na wschód stwarza obecnie jedyną w swoim rodzaju szansę na to, by trwale zapewnić Europie pokój i wolność, wcielić w życie prawa człowieka i prawa mniejszości oraz osiągnąć dobrobyt. Doświadczenia bałkańskie pokazują najdobitniej, jakie czynniki ryzyka są nadal i jak pilne jest to zadanie. Dlatego w moim odczuciu zbyt często mówi się jedynie o kosztach rozszerzenia, a zbyt rzadko wymienia się płynące z niego korzyści dla całej Europy, a zwłaszcza dla Europejczyków na Zachodzie.

Zarówno w interesie całej Europy, jak i w interesie niemieckim leży niwelowanie przepaści gospodarczej i socjalnej, jaka istnieje między Unią Europejską a państwami Europy Środkowej i Wschodniej, zagrażałaby ona bowiem stabilnemu ładowi w całej Europie.

Szybkie rozszerzenie UE na ...