POLITYKA

Niedziela, 17 lutego 2019

Polityka - nr 47 (2325) z dnia 2001-11-24; s. 17

Wydarzenia

Joanna Solska

Ogon obciąć, pysk zostawić

Zapowiadane ograniczenia administracji centralnej wyglądają ambitnie. Ale tylko wyglądają.

Rząd pracuje nad ustawą likwidującą jedną trzecią z ponad 50 istniejących urzędów centralnych, agencji i funduszy celowych. Wbrew pozorom jednak nie jest to wcale posunięcie radykalne. Owszem, ubędzie trochę prezesów i limuzyn. Ale największymi pieniędzmi dysponują instytucje, o likwidacji których – na razie? – się nie mówi.

Zapowiadane dotychczas zmiany to żadna rewolucja, tylko drobna kosmetyka, której skutków finansowych rząd nawet nie spróbował oszacować. Nie bez przyczyny – zapewne okazałyby się skromne. Przez agencje i fundusze celowe przepływa więcej pieniędzy niż przez cały budżet państwa – ponad 100 mld zł rocznie tylko przez ZUS, ale tu akurat wielkich oszczędności się nie poczyni. Sens ich działania zwykle da się jakoś uzasadnić. Problem polega na tym, że – w przeciwieństwie do samych ministerstw – działają poza kontrolą Sejmu. Agencje rozporządzające miliardami złotych są nadzorowane tylko przez branżowych ministrów, zwykle z tej samej partii co ich szefowie. Jest aż nadto przykładów, że interes partyjny bywa przedkładany ponad społeczny. Tymczasem rząd chce skasować tylko urzędy, dysponujące nikłą częścią tych pieniędzy.

Usunięte więc zostaną jedynie najbardziej rażące absurdy – na przykład taki, że rządową limuzyną z kierowcą jeżdżą szefowie Agencji Budowy i Eksploatacji Autostrad, od istnienia której samych autostrad nie przybyło. Albo że Agencja Prywatyzacji za słoną prowizję, ...