POLITYKA

Sobota, 20 lipca 2019

Polityka - nr 42 (2727) z dnia 2009-10-17; s. 124-129

Na własne oczy

Barbara Pietkiewicz

Ogrody w pępku

Jedzie człowiek przez Podkowę Leśną pod Warszawą, czyli przez Pępek Europy (u nich najwięcej ludzi na całą Polskę poszło do głosowania w czerwcowych eurowyborach, przez co wygrali to miano), i może z okna pociągu lub samochodu nie zauważyć, że przez miejsce niezwykłe jedzie, z duszą miejsce, naznaczone, kultowe.

Od pięciu lat jesienią, w ramach Europejskich Dni Dziedzictwa, Pępek otwiera 15 ogrodów obywatelskich i kilka pracowni artystycznych dla sąsiadów i znajomych. Pani Maria Wichrowska zaprasza na przykład Na Dechy. Urząd miasta dał na te dechy kasę, przyszli sąsiedzi, zbili je w wielki podest w ogrodzie i pomalowali na rudo. Sąsiadka Marii przez cały rok jeździła na kursy w Warszawie, żeby wybrać odpowiedni zespół taneczny, bo miała być kapela na żywo i grać miejskie szlagiery, jak się młódź zwykła bawić przed laty.

W zimie Maria i sąsiedzi chodzą od domu do domu jako kolędnicy, Maria przebrana za turonia. Najpierw domy strasznie się dziwiły, bo kolędują zwykle dzieci, ale teraz prawie się już na kolędowanie zapisują, pełno jest śmiechu i zbratania. Grupa kolędowa zachodzi w piątki do kawiarni Milimoi grać w scrable, ponieważ to miejsce nie jest byle kawiarnią, lecz miejscem bratania się właśnie.

Co do kawiarni – weźmy tę legendarną pani Wandy Sucheckiej. Była to właś...

Więcej zdjęć z reportażu na: www.polityka.pl/oczy