POLITYKA

środa, 21 sierpnia 2019

Polityka - nr 10 (2695) z dnia 2009-03-07; s. 84-85

Świat

Joanna Irzabek

Okno na Swat

W dolinie Swat, gdzie trwają poszukiwania ciała polskiego inżyniera, działał jedyny kurort narciarski w pakistańskich Himalajach. Dziś rządzą tam talibowie.

Dwa stoki: jeden duży dla samobójców, drugi dla amatorów. Śmigają po nich jakieś dziwolągi bez kijków, jakby mumie, którym rozplątały się bandaże. W pędzie powiewają szaty z cienkiej bawełny z zimowymi szalami, przypominającymi koce. Górale z Malam Jabba nauczyli się jeździć na nartach dopiero 15 lat temu. Ktoś, najprawdopodobniej Austriacy, urządził tu konkurs narciarski, zwycięzca miał dostać sprzęt. Trenowali na zwykłych deskach z dachu, ale zdobyli przełomową nagrodę: zestaw starych nart i wór narciarskich butów. Teraz niektórzy to już instruktorzy. Podnoszą narciarzy, kiedy się przewrócą, łapią im krzesełka i zapinają nartę, kiedy odepnie się wiązanie.

Zafar ubolewa, że nikt w Pakistanie nie docenia piękna miejscowej przyrody. Jako syn wysokiego urzędnika, wychowany na lidera, czuje się odpowiedzialny za losy całego kraju. Pochodzi z rodziny z tradycjami wojskowymi, która ucierpiała w czasie oddzielenia Pakistanu od Indii w 1947 r. – Wszyscy jeżdżą na narty do Europy – mówi z żalem i naganą. – <...