POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 47 (3187) z dnia 2018-11-21; s. 92

Kultura / Kawiarnia Literacka

Jacek Dehnel

Okrakiem

Zawsze miałem problem z tym terminem. Pamiętam, że od dziecka dziwiła mnie nasza narodowa ekscytacja, że Polska była przedmurzem – a to chrześcijaństwa, a to Zachodu, a to Europy, a to cywilizacji. Mniejsza już, ile w tym faktów, a ile zmyślenia, ale nawet jeśli weźmiemy tę metaforę za dobrą monetę, to czym się tu ekscytować?

Przedmurze to takie byle co, druga linia murów, pierwsza za fosą przeszkoda dla atakujących – ot, niski mur, bez baszt. Gdyby rzecz poszła niepomyślnie, utrata przedmurza nie jest wielkim dramatem – jeśli obrońcy się uratują, to się uratują, jak nie, to nie. Część zginie, część trafi w jakiś jasyr, w jakąś Jałtę. Ważne, że załoga z mieszkańcami obroni się w głównym pierścieniu murów.

Być przedmurzem znaczy być poza miastem właściwym, z jego farą, katedrą, biskupim pałacem, dworem możnowładcy, kamienicami patrycjatu i skromniejszymi domkami rzemieślników. Być państwem-przedmurzem znaczy być państwem buforowym, które w razie ...

Jacek Dehnel – pisarz (m.in. powieści „Saturn”, „Lala”, „Matka Makryna”, „Krivoklat”), poeta, tłumacz (Larkin, Verdins) i malarz. Zajmuje się zbieractwem i łowiectwem (gratów), prowadzi blog poświęcony międzywojennemu tabloidowi kryminalnemu „Tajny Detektyw”, nie prowadzi samochodu. Decyzją Rady Języka Polskiego został Młodym Ambasadorem Polszczyzny.