POLITYKA

Sobota, 25 maja 2019

Polityka - nr 15 (2345) z dnia 2002-04-13; s. 68-70

Społeczeństwo / Zanussi

Jerzy BaczyńskiAndrzej Krzysztof Wróblewski

Ołów w butach

O chorobie Parkinsona z pierwszej ręki

– Parkinson – powiedziała pani doktor, ledwo zdołałem przejść kilka kroków i od tej chwili, jak przyjęło się mówić od wrześniowej katastrofy w Nowym Jorku, nic nie było tak jak przedtem. Chociaż to nie jest cała prawda: zrazu uwierzyłem, że jakoś się pogodzimy, nie potraktowałem go z należytą powagą. A on i przedtem, jak teraz widzę, dawał o sobie znać. Najpierw delikatnie, potem coraz bardziej natarczywie.

Od roku, może nawet dwóch żona nastawała, żebym poszedł do lekarza. – Garbisz się – mówiła. – Nie jestem na warcie honorowej w mauzoleum, żeby się prężyć – odpowiadałem. – Pociągasz prawą nogą.Tak ci się wydaje, bo tu chodnik krzywy. Stawiasz takie małe literki.A wiesz, ile drzew się wycina na papier dlatego, że inni stawiają duże?

Teraz żarty się skończyły. Pani doktor skierowała mnie na badania, ale ja przeczuwałem już, że o pomyłce nie ma mowy. Parkinson to Parkinson. I chociaż miałem dopiero ułożyć sobie ...

Nasz redakcyjny kolega i przyjaciel Andrzej Krzysztof Wróblewski od pewnego czasu cierpi na chorobę Parkinsona. Dla nas nie było to tajemnicą – Andrzej sam o tym powiedział, prosząc o jedno: żebyśmy nie traktowali go ulgowo i uprzedzili, kiedy przestanie sobie dawać radę w pracy. Nie było powodu uprzedzać, bo Andrzej pracuje jak zawsze. Z talentem, kompetentnie, punktualnie. Dopiero teraz, po przeczytaniu jego wstrząsającego opisu walki z chorobą, wiemy, jaka jest prawdziwa cena tej – jak pisze Andrzej – gry z lordem Parkinsonem. Zdecydowaliśmy się, za zgodą autora, opublikować te – pierwotnie adresowane do nas – zapiski. Tysiące ludzi (obchodzimy właśnie Tydzień walki z chorobą) zmaga się z tą tajemniczą chorobą. Tekst naszego przyjaciela dowodzi, że nie jest to walka beznadziejna. Andrzeju, już ograłeś lorda P.

Jerzy Baczyński