POLITYKA

Czwartek, 25 kwietnia 2019

Polityka - nr 31 (3171) z dnia 2018-08-01; s. 92

KORA – OLGA SIPOWICZ 1951–2018

Bartek Chaciński

Ona miała siłę

„Maa-nam być le-piej” – głosił jeden ze sloganów jej zespołu. Całe życie Kory było jak próba realizacji tego hasła.

Szok, szok i jeszcze raz szok – tak podsumowała to po latach Kora. Podobnie reagowali widzowie Opola 1980, widząc ją na scenie krótko ostrzyżoną, z pewnym siebie uśmiechem śpiewającą „Boskie Buenos” na czele rockowego zespołu, który na festiwalu polskiej piosenki wydawał się bytem jak z innej planety. Dziennikarze mówią dziś, że to był sygnał nowej fali dla polskiej sceny rockowej. Publiczność zobaczyła start jednej z najszybszych współczesnych karier scenicznych – kompletny pomysł, nowoczesne brzmienie i tworzącą pełną artystyczną kreację wokalistkę, która prowokowała tekstem i zachowywała się, jak gdyby już była wielką gwiazdą: „Tymczasem żegnam panie dziennikarzu/I niech pan nie zapomni przesłać/Stu egzemplarzy gazety z wywiadem/Podaruję panu zdjęcie z autografem?”. Brzmiało to jak samosprawdzająca się przepowiednia.

O tym, co kryło się za tym uśmiechem i za tą pewnością siebie, dowiedzieliśmy się wiele lat później. Życiorys Olgi Aleksandry Ostrowskiej (z domu), później Jackowskiej (po pierwszym mężu), a wreszcie Sipowicz (po formalizacji wieloletniego związku z&...