POLITYKA

środa, 17 lipca 2019

Polityka - nr 45 (2477) z dnia 2004-11-06; s. 112

Groński

Ryszard Marek Groński

O co biega? – O szpiega

Zapamiętałem rysunek zamieszczony kiedyś w „Punchu”: gwarny bankiecik, tłumek eleganckiej publiczności. Lokaj odbiera telefon i zwraca się do uczestników przyjęcia:
– Tajny agent X-567 proszony jest pilnie do telefonu!

Anglików bawiło to, że złamana została święta zasada służb: tajemnica sięgająca za grób. Tam bowiem nie dekonspiruje się agentów, nie udostępnia akt wywiadu i kontrwywiadu politykom, dziennikarzom tropiącym, historykom specjalizującym się w archiwizowaniu cudzych grzechów. Do tej pory niecierpliwimy się i utyskujemy, że nie odtajniono akt dotyczących katastrofy w Gibraltarze, w której zginął generał Sikorski. Rola, jaką odegrał w tym wydarzeniu Kim Philby, radziecki agent, dotąd jest niejasna. Podobnie jak ewentualny udział innych postaci, jeśli katastrofa była zamachem, nie zaś wypadkiem. Ale brak zgody na przekazanie teczek i danych to nie żadna biurokratyczna ociężałość, niechęć do prawdy, lecz reguła. Sprawiająca, że zwerbowani mogą spać spokojnie. Bez względu na to, czy kierowały nimi pobudki patriotyczne, kiedy wyrażali zgodę na współpracę, czy też ...