POLITYKA

Poniedziałek, 20 maja 2019

Polityka - nr 26 (2510) z dnia 2005-07-02; s. 18-19

Komentarze

Krzysztof Burnetko

O co chodzi w Łodzi

Czy można publicznie pokazywać, co się chce?

Na Piotrkowskiej, głównym deptaku Łodzi, od kilku dni stoją plansze ze zdjęciami zmasakrowanych płodów. To ofiary aborcji. Są też fotogramy dzieci zamordowanych podczas wojen i rzezi etnicznych. Wszystko opatrzone hasłami mającymi uprzytomnić widzom istotę przerywania ciąży. Prowokacyjna ekspozycja ma tytuł „Wybierz życie”. Przeciwnicy żądają zlikwidowania wystawy jako epatującej okrucieństwem, a dostępnej także dla dzieci. Sprawę bada prokuratura. Oczywiście przedmiotem sporu nie jest tu przerywanie ciąży. Idzie o reguły korzystania z przestrzeni publicznej – czyli o granice wolności w wyrażaniu przekonań w ogólnodostępnych miejscach. Czy nawet najsłuszniejszy cel można propagować metodami budzącymi sprzeciw współobywateli? Czy i kiedy w takim wypadku powinno się wtrącić państwo?

Paradoksalnie, tym razem obrońcami kontrowersyjnej inicjatywy są grupy, które w przeszłości żaliły się na naruszanie przez podobne w istocie kampanie światopoglądowe ich uczuć religijnych i patriotycznych bądź poczucia moralnego. Atakowały na przykład projekt „Przeciw homofobii”, prezentujący zdjęcia trzymających się za rę...