POLITYKA

Czwartek, 19 lipca 2018

Polityka - nr 22 (2707) z dnia 2009-05-30; Polityka. Pomocnik historyczny. Nr 2 (13); s. 20-23

Daniel Passent

Opowieść o czerwonym carze

Rozmowa z Simonem Sebagiem Montefiore, brytyjskim historykiem i pisarzem

Daniel Passent: – Podobno pański „Potiomkin” należał do ulubionych lektur prezydenta George’a W. Busha. Czytał ją Pierwszej Damie – Laurze – do poduszki. Rozmawiał o tej książce z Putinem.

Simon Sebag Montefiore: – Kiedy Bush był po raz pierwszy w Petersburgu, chyba w 2001 r., żeby spotkać się z Putinem, poszli do Ermitażu. Tu był Piotr Wielki – powiedział Putin. A gdzie Potiomkin?– spytał Bush. Dobrze trafił, bo Putin bardzo interesował się epoką Katarzyny Wielkiej. W jednym ze swoich pierwszych przemówień rosyjski prezydent powiedział, że caryca ta to wzór dla oświeconego absolutyzmu. Na Kremlu też czytali „Potiomkina”; ludzie z otoczenia Putina pytali mnie, czy Katarzyna i Potiomkin mogliby być wzorem dla prezydentury. Oczywiście książę był zbyt arystokratyczny i dekadencki, żeby stanowić wzór dla dzisiejszych władców Rosji, ale ich zainteresowanie mi pomogło.

Od wydania „Potiomkina” wszystkie drzwi w Rosji stały przede mną otworem. Do archiwów i do ludzi, nawet na Zakaukaziu. W archiwum miałem własny pokój i tyle dokumentów, ile chciałem. I dostęp do ludzi. Np. nieżyjący już dziś Jurij Żdanow, syn Andrieja, mąż Swietłany Aliłujewej, zięć Stalina – nie rozmawiał dosłownie z nikim, a mnie przyjął u siebie w Rostowie. Był ulubionym młodym człowiekiem Stalina, ważną osobą w KC. Do końca pozostał wierny ojcu. Rozmawiał ze mną, bo mu kazali, bo byłem „dobry”.

Pierwszą moją książkę opublikowało w Rosji to samo wydawnictwo, które publikowało książki Jelcyna i Putina. Na czele wydawnictwa stał wiceminister kultury. Byłem w łaskach. Tak było, dopóki nie napisałem książki „Stalin. Dwór czerwonego cara”. Ta książka już się nie podobała, klimat w Rosji zmienił się na bardziej autorytarny, więc wydawca jej nie kupił. Pisząc następnie „Młodego Stalina” nie miałem już żadnej oficjalnej pomocy. Ale ta książka dla odmiany się spodobała, ponieważ pokazuje, jaki to był wyjątkowy młody człowiek, ten Dżugaszwili. I opublikował ją ten sam wydawca.

Krewni Żdanowa, Malenkowa, Mołotowa otworzyli przed panem swoje mieszkania, swoje archiwa i swoje serca?

Częściowo dlatego, że miałem wsparcie. Później, po ukazaniu się książki, pisali do mnie, że to zdumiewające, ale udało mi się odtworzyć atmosferę tamtych lat, Kremla, mieszkań, w których mieszkali.

Nie bali się rozmawiać, choć wiedzieli, że pan nagrywa?

Z pewnością nie powiedzieli wszystkiego, pozostaje wiele tajemnic, ale większość była zadowolona, że się do nich zwracam, i chciała rozmawiać. Pytałem o wszystko, np.: Kiedy pański ojciec Grigorij Malenkow przychodził na śniadanie, to które było jego krzesło? A gdy przychodził do was Stalin, to gdzie siadał? Jak był ubrany? Jak się pan do niego zwracał? Interesowały mnie szczegóły antropologiczne, kulturowe.

Czy Jurij Żdanow był dumny ze swojego ojca, czy się za niego wstydził?

Prawie nikt nie zmienił nazwiska. Niektórzy, np. dzieci Anastasa Mikojana, byli bardzo dumni z ojca, mimo że jego podpis widnieje przecież pod zbrodnią w Katyniu. Ale syn o tym nie wiedział. Ojciec nigdy mu o tym nie powiedział. Gdy niedawno dokumenty zostały ujawnione, syn Anastasa powiedział mi: To nie jest dobry dzień dla rodziny Mikojanów.

Bardziej wykształcone dzieci dyktatury, jak rodzina Mikojana, są w stanie jednocześnie być dumne ze swoich ojców, ale i wiedzieć, że byli oni sprawcami zbrodni. Jedna z córek Malenkowa jest bardzo wierząca, szuka schronienia w religii. Zapiekłą stalinistką była Natasza Andrejewa, córka jednego z największych zbrodniarzy. „Poznaję wroga po oczach. Odziedziczyłam intuicję po matce. Żydzi i Amerykanie zabili więcej ludzi niż Stalin” – powiedziała mi. Uważała na przykład, że CIA sprowadziło AIDS do Rosji. Jurij Żdanow był bardzo dumny ze swojego ojca i nie przyjmował do wiadomości, że ojciec zrobił coś złego. Widział w swoim ojcu raczej rosyjskiego konserwatystę niż komunistę. Spośród moich rozmówców on najbliżej znał Stalina i najlepiej o nim myślał. A przecież o mało sam nie spowodował upadku ojca i końca żdanowszczyzny. W kwietniu 1948 r., kiedy jego ojciec uchodził za przyszłego następcę Stalina, Jurij Żdanow, młodociany (28 lat) kierownik Wydziału Nauki KC, wygłosił referat, w którym kpił z nadwornego przyrodnika Trofima Łysenki. Stalin, kiedy się o tym dowiedział, wpadł w złość, powołał komisję i uznał, że winny jest Żdanow-ojciec. W trzy miesiące później, w czerwcu, było po starym Żdanowie.

 

Zbrodnia nieukarana

 

Żdanow, Mołotow, Beria, Kaganowicz, Chruszczow, Malenkow – wszyscy oni wydają się dzisiaj tacy sami, tyle że jeden był łysy, a drugi miał wąsy. Co łączyło tych ludzi, co było im wspólne?

Każdy z nich miał władzę. Stalin ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

~Jarosław Włodarczyk jest historykiem astronomii, docentem w Instytucie Historii Nauki PAN w Warszawie; wykłada historię nauki na UMCS w Lublinie i Uniwersytecie Warszawskim. Autor takich książek, jak „Księżyc w nauce XVII w.”, „Sherlock Holmes i kod wszechświata”, „Astrologia. Historia, mity, tajemnice”. Opatrzył komentarzem i wydał przekład „Snu” Keplera; na ten rok przygotowuje pierwszą polską edycję „Gwiezdnego posłania” Galileusza.

Simon Sebag Montefiore (ur. 1965 r.) napisał m.in. „Potiomkin. Książę książąt”, „Stalin. Dwór czerwonego cara”, „Młody Stalin” (w wytwórni Miramax powstaje film na podstawie tej książki) i powieść polityczno-historyczną „Saszeńka”. Książki te zosta³y przetłumaczone na 33 języki w 40 krajach. Po studiach w Cambridge pracował w banku w Nowym Jorku, w latach 1991–95 był korespondentem na Kaukazie. Laureat wielu nagród, m.in. History Book Award, nagroda „Los Angeles Times” za najlepszą biografię, Prix de la Biographie Politique, Nagroda im. Bruno Kreisky’ego. Mieszka w Londynie wraz z żoną pisarką Santą Montefiore, i dwiema córkami.