POLITYKA

Sobota, 19 stycznia 2019

Polityka - nr 46 (3186) z dnia 2018-11-14; s. 33-35

Społeczeństwo

Agnieszka Sowa

Opuszczony Semafor

Polska animacja lalkowa upadała dwa razy i mieli w tym swój udział Szwajcarzy.

Producent oscarowej animacji „Piotruś i wilk” Zbigniew Żmudzki od trzech lat bezradnie przygląda się agonii Se-ma-fora. Nie było go, gdy komornicy pakowali do kartonów słynne lalki, przecinali na pół scenografie z kultowych animacji, odcinali je od platform, bo nie mieściły się do ciężarówek. Zostawili zmurszałą, leżącą na podwórku dekorację serialu „Parauszek i przyjaciele”. I te lalki, które nie były skatalogowane. Można je zmieścić w jednym kartonie. Żmudzkiemu najbardziej żal trzech kukiełek: Colargola, jego mamy i taty, które nigdy w filmie nie grały. Zrobił je specjalnie dla muzeum Tadeusz Wilkosz, reżyser i scenograf. W zamian za umorusaną, bez jednej łapki Nordynkę (biała misia polarna, narzeczona Colargola z drugiej serii), którą do muzeum przyniosła jedna z reżyserek. Wilkosz nie chciał, żeby pokazywali w muzeum zniszczoną kukiełkę. Wsadził Nordynkę do teczki i po trzech tygodniach przywiózł trzy nowe lalki. Nie mógł zrobić nowej Nordynki, bo nie miał już białego pluszu.

Najpierw, w 1999 r., zbankrutowało pań...