POLITYKA

Czwartek, 20 czerwca 2019

Polityka - nr 23 (2301) z dnia 2001-06-09; s. 41-43

Świat

Wojciech Markiewicz

Orbis, HESA, kasa

Hotel Europejski, czyli prywatyzacja w praktyce

Po przyjęciu przez Sejm prezydenckiego weta do ustawy reprywatyzacyjnej Ogólnopolskie Porozumienie Organizacji Rewindykacyjnych zapowiada, że do końca lipca byli właściciele zasypią polskie sądy 200 tys. pozwów. Może to kosztować budżet – wylicza resort skarbu – 230 mld zł.

Oto przykład jednej z wielu sądowych spraw reprywatyzacyjnych, który pokazuje, że czego by się nie zrobiło – i tak będzie źle. Jak nie dla tych, którzy coś stracili, to dla tych, którzy będą musieli teraz za to zapłacić.

Mija właśnie 10 lat od chwili, gdy spadkobiercy przedwojennych właścicieli Hotelu Europejskiego w Warszawie zasiedli do stołu narad i uchwalili, że oto rozpoczynają starania o zwrot zburzonego przez Niemców, a odbudowanego za państwowe pieniądze hotelu.

Jak to zwykle bywa, główny zainteresowany, czyli prowadzący Europejski od 1959 r. Orbis, dowiedział się o sprawie ostatni. Zarząd zasiadł więc do stołu obrad z prawnikami i stwierdzono, że Orbis nie neguje praw spadkobierców do gruntu, na którym stoi hotel. Spadkobiercy, udziałowcy reaktywowanej w 1993 r. przedwojennej spółki Hotel Europejski SA (HESA), zasiedli więc do stołu narad po raz kolejny i stwierdzili, że żądać będą zwrotu nie tylko ziemi, na której stoi Europejski, ale i – w zamian za utracone przez 50 lat korzyści – także ...