POLITYKA

środa, 21 sierpnia 2019

Polityka - nr 27 (2561) z dnia 2006-07-08; s. 50-53

Świat / Niemcy

Adam Krzemiński

Orła cień

Niemcy mają kłopot. Chcieliby być patriotami, a zarazem boją się swych narodowych uczuć. Podczas piłkarskich mistrzostw świata wybuchła w RFN kolejna dyskusja o dumie narodowej i kosmopolityzmie. „Świat z wizytą u przyjaciół” – brzmi hasło tych mistrzostw.

Na Unter den Linden – tej alei niemieckiej pewności i niepewności siebie – dwóch chłopaków w oliwkowym kabriolecie BMW powiewa ogromnym sztandarem Republiki Federalnej. Czerń jak zwykle dość niezgrabnie przydusza czerwień i żółć. Ale w tej piłkarskiej euforii nie ma nic groźnego. Na ulicach Niemcy w koszulkach różnych krajów i z różnymi flagami narodowymi. Jedynie w Monachium chuligani pogonili niemieckiego slawistę, bo był w niemieckim trykocie, a niósł polską flagę. Tu, w sercu Berlina, Fryderyk II, trochę krzywo wisząc w spiżowym siodle, z niesmakiem przygląda się pstrokatemu korowodowi stukilkudziesięciu berlińskich misiów na placu przed Operą Państwową. Każdy symbolizuje jakieś państwo. Na polskim Ela Woźniewska wymalowała lajkonika, mazowiecką wierzbę, chłopkę z trombitą. Podobnie jak w 2000 r. na hanowerskim Expo – jesteśmy krajem sielskim, lirycznym i raczej bez oryginalnych pomysłów na siebie.

Niemcy, przy swej połamanej historii, wciąż tych pomysłów szukają. Obok misiów pancerna szyba w chodniku. I drastyczna zmiana nastroju. To ...