POLITYKA

Wtorek, 11 grudnia 2018

Polityka - nr 15 (2600) z dnia 2007-04-14; s. 78-81

Historia

Andrzej Garlicki

Orzeł Biały na osłodę

Niemal natychmiast po śmierci Józefa Piłsudskiego jego najbliżsi współpracownicy, w tym i towarzysze walk o niepodległość, wzięli się za bary. Szybko nastąpiła dekompozycja układu, który tak pieczołowicie przygotowywał Marszałek, szykując się do odejścia.

Odmienność systemu pomajowego od innych systemów dyktatorskich polegała na tym, że Piłsudskiemu nigdy nie przyszło do głowy, że może stracić władzę. Nie usiłował prowadzić misternych gier personalnych mających nie dopuścić do wytworzenia się w najbliższym otoczeniu politycznym zagrażających mu układów. Nie miał nic przeciwko temu, by jego współpracownicy spotykali się bez niego i dyskutowali o sprawach politycznych. Miał natomiast świadomość nieuchronności procesów biologicznych i przygotowywał grupę rządzącą do funkcjonowania bez niego. Ramy miała stworzyć nowa konstytucja. Rychło się jednak okazało, że jest to narzędzie niewystarczające. Zgon Marszałka, jak napisał jego biograf Władysław Pobóg-Malinowski, stał się „pęknięciem magicznej obręczy: zespół dotąd karnie idący w zaprzęgu – w pracy dla państwa – rozpadać się zaczął wkrótce na kilka grup, różniących się co do metod rozwiązania głębokiego kryzysu, jaki śmierć Piłsudskiego wywołać musiała. Później też odezwą się i ambicje osobiste”.

Józef Piłsudski zmarł 12 maja 1935 ...