POLITYKA

środa, 19 czerwca 2019

Polityka - nr 12 (2900) z dnia 2013-03-20; s. 32-33

Kraj

Barbara Pietkiewicz

Osiem miesięcy z Anną

Na początku kwietnia rusza kolejny proces Anny Lis, oskarżonej o nękanie swojego byłego chłopaka i jego rodziny. Za bardzo chciała się do niej przylepić.

Przed wejściem na salę sądową czekają dziennikarze z tabloidów. Za chwilę policjanci przyprowadzą przywiezioną z więzienia Annę Lis. Na salę nikt z prasy nie wejdzie, bo proces, nie wiedzieć czemu, ma się odbyć za zamkniętymi drzwiami. Rzecz dzieje się między dorosłymi, nie ma krzywdzenia dzieci ani faktów obrażających moralność.

Policjanci już prowadzą Annę na rozprawę. Głośno i rozpaczliwie płacze. Szloch niesie się po korytarzach sądowych, a tabloidy robią zdjęcia. Ukaże się krótki tekst o tym, że nieprzytomnie zakochana Anna Lis, lat 21, nękała rodzinę byłego chłopaka. Na salę wchodzi i chłopak, Mariusz, z matką. Z rodziny Anny nikogo nie ma ani na tej rozprawie, ani nie było na dwóch poprzednich.

Dziwna

W wielorodzinnym budynku we wsi Jasna mieszkają rodzice Anny i w tym samym – jej babcia ze strony ojca. Kiedy Anna i jej dwaj bracia: Krzyś i Grzesio, byli jeszcze mali, babcia zawiadomiła służby socjalne, że za ścianą, w ...

Prof. Janusz Heitzman, prezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego i Kierownik Kliniki Psychiatrii Sądowej w warszawskim Instytucie Psychiatrii i Neurologii:

Historia Anny pokazuje, że każdy człowiek musi mieć poczucie, że ma swoje miejsce, swój kąt. Gdy tego zabraknie, a sam jeszcze o sobie nie może decydować, staje się przedmiotem przerzucanym to tu, to tam. Gdy nie może tego zaakceptować, gdy nie stać go nawet na wyrażenie sprzeciwu, staje się bezsilny. Z tej skrajnej bezradności rodzą się objawy zaburzeń psychicznych, którymi szokuje otoczenie, aż dostaje na to leki. Ale lekami nie zabliźnia się ran i nie zmienia wspomnień.

Bo jak poradzić sobie z potrzebą bycia kochaną i kochania kogoś, jeśli nigdy się tego nie przeżyło? Takie sytuacje jak Anny to nie tylko problem możliwości uzyskania pełnej i jasnej oceny stanu psychicznego, ale też problem szerokiej diagnozy społecznej. W przypadku Anny trzeba się zastanowić: karać ją czy leczyć? Jeśli leczyć, to jak?