POLITYKA

środa, 19 czerwca 2019

Polityka - nr 46 (2324) z dnia 2001-11-17; s. 19-21

Kraj

Mariusz Urbanek

Oskarżony prokurator

Andrzej Kaucz znów uwierzył, że może być tylko zawodowcem

Nominacja Andrzeja Kaucza na stanowisko szefa Prokuratury Krajowej i wiceministra sprawiedliwości w rządzie Leszka Millera rozpętała burzę. Po raz kolejny Kauczowi wypomniano, że oskarżając w stanie wojennym Władysława Frasyniuka zażądał dla niego 10 lat więzienia. Od 1982 r., za każdym razem, gdy prokurator jest chwalony za sukcesy i awansowany, zawsze znajduje się ktoś, kto przypomina tamten proces. I dalej już jest jak u Gogola: „Jeden tam tylko jest porządny człowiek: prokurator: ale i ten, prawdę mówiąc, świnia”.

Prokurator Kaucz zapowiadał się dobrze. Pod koniec lat 70., tuż po asesurze, znalazł się w tzw. brygadzie tygrysa, wyselekcjonowanej grupie młodych prokuratorów, zajmujących się we Wrocławiu najtrudniejszymi przestępstwami gospodarczymi i rodzącą się przestępczością zorganizowaną. Ale w stanie wojennym brygadzie dołożono sprawy polityczne. W listopadzie 1982 r. Kaucz został oskarżycielem w sprawie Władysława Frasyniuka.

Dziadowskie szczęście

Zachowywał się jak na tamte czasy dość przyzwoicie, nie manipulował zeznaniami, nie próbował mnie obrazić ani upokorzyć. A przed samym procesem przyszedł i powiedział, niech się pan psychicznie przygotuje, bo mam polecenie przełożonych, żeby zażądać dla pana 10 lat więzienia. Ale dostanie pan od 6 do 8 lat – wspomina Władysław Frasyniuk.

W czasie śledztwa częstował Frasyniuka jabłkami, pozwalał sekretarce przynosić oskarżonemu jogurt, ale na sali sądowej powiedział, że to przez niego doszło do śmierci demonstrantów zabitych przez ZOMO w Lubinie i Wrocławiu. „I trudno tutaj nie zapytać, kto posłał tych ludzi na ulicę wbrew ostrzeżeniom władzy, wbrew wszelkim apelom o&...

Bitwy o Kaucza

Urodził się w 1952 r. w Koszalinie, syn sędziego wojskowego i pielęgniarki. W 1975 r. ukończył prawo na Uniwersytecie Wrocławskim;

1979 r. – trafia do tzw. brygady tygrysa, grupy młodych prokuratorów powołanych do prowadzenia najtrudniejszych przestępstw gospodarczych;

listopad 1982 r. – w jednym z najgłośniejszych procesów politycznych żąda 10 lat więzienia dla Władysława Frasyniuka;

marzec–czerwiec 1990 r. – pierwsza bitwa o Kaucza. Dolnośląska Solidarność domaga się jego negatywnej weryfikacji. Frasyniuk deklaruje publicznie, że nie ma do prokuratora pretensji;

marzec 1992 r. – Stanisław Iwanicki, wówczas I zastępca prokuratora generalnego, ściąga Kaucza do Warszawy, do prowadzenia sprawy Art-B;

styczeń 1993 r. – druga bitwa o Kaucza. Premier Hanna Suchocka oświadcza, że w efekcie karygodnego błędu, jakim było włączenie do sprawy Wachowski kontra Kaczyński „znanego z dyspozycyjności” prokuratora Kaucza, utraciła zaufanie do kierownictwa prokuratury;

luty 1994 r. – mimo protestów prawicy minister Włodzimierz Cimoszewicz mianuje Kaucza szefem Prokuratury Wojewódzkiej we Wrocławiu.

styczeń 1998 r. – trzecia bitwa o Kaucza. Minister sprawiedliwości Hanna Suchocka odwołuje Kaucza ze stanowiska szefa prokuratury wojewódzkiej pod zarzutem dyspozycyjności; Kaucz zostaje prokuratorem Prokuratury Apelacyjnej we Wrocławiu;

sierpień 2001 r. – minister sprawiedliwości Stanisław Iwanicki powołuje Kaucza do biura ds. przestępczości zorganizowanej Prokuratury Krajowej;

październik 2001 r. – minister sprawiedliwości w rządzie Leszka Millera – Barbara Piwnik mianuje Kaucza zastępcą prokuratora generalnego, szefem Prokuratury Krajowej, czyli wiceministrem sprawiedliwości;

listopad 2001 r. – prezydent Kwaśniewski żąda od minister Piwnik pisemnych wyjaśnień. Rozpoczyna się czwarta bitwa o Kaucza.

Powiedzieli o Kauczu

 

Adam Michnik – red. naczelny „Gazety Wyborczej”:
„Dyspozycyjny prawnik, który wyżej ceni polecenie przełożonego niż prawniczą wiedzę i głos sumienia, jest po prostu niebezpiecznym draniem”.
(„Gazeta Wyborcza”, 2.11.2001)

 

Jerzy Jaskiernia – szef klubu parlamentarnego SLD:
„W ostatnich dniach w kuluarach sejmowych pojawiły się informacje, że być może pan prokurator Kaucz przygotowuje ważny dokument, który ujawni pewne sprawy z ostatnich miesięcy, motywacje działań podejmowanych przez jednego ze znaczących polityków, być może jest to taka próba profilaktycznego ataku, aby osłabić wydźwięk tego, co się może zdarzyć. Podkreślam, ja to mówię w charakterze hipotezy”.
(„Gość Radia Zet”, 2.11.2001)

 

Barbara Labuda – minister w Kancelarii Prezydenta:
„Ja uważam, że budujemy naprawdę wspólną Polskę, ale czasem się dziwię, dlaczego ktoś, kto był podły naprawdę, nikczemny – dzisiaj ma zajmować tak wielką funkcję, tak ważną”.
(Radio Zet, „Siódmy dzień tygodnia”, 4.11.2001)

 

Krzysztof Piesiewicz – senator Bloku Senat 2001:
„Michnik ma 100 proc. racji. Przecież prokurator to osoba publicznego zaufania. Czy nie ma w Polsce osób czystych, nieuwikłanych w przeszłość? Z punktu widzenia wymiaru sprawiedliwości to co najmniej niepokojące, jeśli nie oburzające. Miller otworzył starą szafę, z której wylatują mole”.
(„Gazeta Wyborcza”, 3–4.11.2001)

 

Barbara Piwnik – minister sprawiedliwości
„To ja wystąpiłam z wnioskiem o nominowanie prokuratora Kaucza. Nikt mi go nie narzucił. Odkąd zaczęłam pracować w ministerstwie, współpracowałam z nim i myślę, że nikt nie może podważyć jego kompetencji”.
(„Życie”, 7.11.2001)