POLITYKA

Poniedziałek, 24 czerwca 2019

Polityka - nr 14 (2853) z dnia 2012-04-04; s. 64-65

Świat

Wawrzyniec Smoczyński

Ostatni Europejczyk

Kanclerz Niemiec i prezydent Francji rządzą Europą. Ale największy posłuch ma premier Luksemburga. Za kulisami Unii Jean-Claude Juncker zabiega o to, by strefa euro się nie rozpadła. I mówi rządzącym to, czego nie chcą słyszeć.

Premier Luksemburga próbuje serdecznie się przywitać, ale z Jarosławem Kaczyńskim to niewykonalne. Szef polskiego rządu unika kontaktu wzrokowego, podaje rękę, patrząc w bok, na powitanie po angielsku nie odpowiada. Jest wrzesień 2006 r., na szczyt Unia-Azja zjechali do Helsinek przywódcy Chin, Korei i Japonii, ale Jean-Claude Juncker musi zająć się czymś innym: wyjaśnić, dlaczego Kaczyński chce odebrać mniejszości niemieckiej miejsca w Sejmie. „Mieliśmy rozmawiać o nowym traktacie, ale zrobiła się z tego rozmowa o Niemczech – wspomina z przekąsem. – Polski premier miał kompletnie wykoślawiony obraz Niemiec, więc próbowałem mu przekazać własny. Mój jest lepszy”.

Ta scena, pokazana w niedawnym dokumencie niemieckiej telewizji ZDF, ilustruje typową misję Junckera za kulisami Unii. Premier Luksemburga pośredniczy między skłóconymi krajami, tłumaczy Kaczyńskiemu to, z czym Angela Merkel nie jest w stanie do niego dotrzeć. Cała polityka europejska rozgrywa się na takich dwustronnych spotkaniach, a czasem mały może powiedzieć średniemu więcej niż ten duży. Kaczyński wychodzi uśmiechnię...