POLITYKA

Czwartek, 18 lipca 2019

Polityka - nr 40 (2674) z dnia 2008-10-04; s. 68-69

Kultura

Janusz Wróblewski

Ostatni Jugosłowianin

Emir Kusturica, zwany bałkańskim Fellinim, to jeden z najbardziej utytułowanych europejskich filmowców. Jego najnowsza produkcja „Obiecaj mi!” wchodzi na nasze ekrany.

Trudno o bardziej rozpoznawalny styl we współczesnym kinie. Pełen emocji, strzelanin, awantur, absurdalnych gagów bałkański magiczny realizm. W „Obiecaj mi!” śmieszne piekło bośniackiego reżysera przemienia się w slapstickową Arkadię. W tej zwariowanej balladzie nakręconej w konwencji starych, niemodnych burlesek wszyscy źli ludzie ponoszą zasłużoną karę. Dziecko wychowane na wsi, które nie wie, do czego służą pieniądze, okazuje się sprytniejsze od bandy zbójów jeżdżących po wyboistych drogach Trabantami przerobionymi na limuzyny. Dziecko w przyspieszonym tempie dojrzewa, staje się mężczyzną, zdobywa piękną żonę, ratuje od śmierci ukochanego dziadka. I niechcący przywraca światu chwiejny ład.

Z ucieczką Kusturicy w ahistoryczny karnawał wesel, pogrzebów, groteskowych gangsterskich porachunków i fantastycznych zdarzeń mieliśmy do czynienia w niezbyt udanej komedii „Czarny kot, biały kot”. Tym razem również przeładowany nadmiarem atrakcji obraz przeradza się w karuzelę zgranych numerów, mało śmiesznych dowcipów, rupieciarnię kiczowatych chwytów. Jednak nie jest to tylko beztroski odpoczynek po bezczelnie odważnych lunatyczno cyrkowych widowiskach rozprawiających się z&...