POLITYKA

Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Polityka - nr 19 (3109) z dnia 2017-05-10; s. 66-68

Historia

Stanisław Calik

Ostatni strzał – 12 maja

Część polskich jeńców wojennych, rozstrzelanych przez NKWD w 1940 r., pochowano w okolicach Charkowa. W 1969 r. władze sowieckie odkryły tam ślady zbrodni i starannie je zatarły.

Do szarego gmachu Komitetu ds. Bezpieczeństwa Publicznego Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej, w centrum Kijowa, 5 czerwca 1969 r. kurier dostarczył przesyłkę oznaczoną klauzulą „Ściśle tajne”. Specjalna adnotacja „Korespondencji nie otwierać” oznaczała, że może to zrobić osobiście jedynie generał-pułkownik Witalij Nikitczenko, przewodniczący KGB USRR. „2 lipca – informował kierownik Charkowskiego KGB generał-major Piotr Feszczenko – osoba upoważniona [tajny informator] »Zeleński« zawiadomiła, że w lesie koło wsi Piatichatki (północna okolica Charkowa) został otwarty przez nieznane osoby masowy grób. Na miejscu okazało się, że w lesie, w odległości blisko 100 metrów od szosy Charków–Biełgorod na obszarze o promieniu około 50 metrów jest wiele zapadlin gruntu... Jedna z zapadlin jest rozkopana do głębokości 1 metra, gdzie widać kości i czaszki ludzi. Niektóre kości są rozrzucone w pobliżu otwartego dołu. Tamże znajdują się pozostałości butów produkcji zagranicznej”.

Świadectwa katów

Odnaleziony grób okazał się całkowitą niespodzianką dla KGB. Mogły w nim być ofiary zarówno NKWD, jak i gestapo – w Charkowie i okolicach w czasie ...

UZUPEŁNIENIE (11 czerwca 2017 r.): Tekst w Archiwum Polityki obejmuje późniejsze zmiany treści.