POLITYKA

Sobota, 24 sierpnia 2019

Polityka - nr 27 (3217) z dnia 2019-07-03; s. 25-27

Polityka

Rafał Kalukin

Ostatni taki mesjasz

Czy Wiosna dotrwa do jesieni? Projekt Roberta Biedronia miał wnieść do polskiej polityki nowe standardy, zamiast tego importował wszystkie stare partyjne patologie. Odchodzą działacze, strategia zmienia się z dnia na dzień.

Ledwie rok temu Robert Biedroń był najgorętszą kartą na politycznym rynku. Przymierzano go do wielkich ról. Przyszłego prezydenta, przywódcy zmieniającego reguły gry, mitycznego polskiego Macrona. Uchodził za wielką nadzieję polskiej polityki. Widziano w nim progresywnego mesjasza.

I o ile same początki Wiosny były obiecujące, o tyle nowy ruch dosyć szybko zaczął reprodukować wszystkie główne grzechy polskiej polityki. Był równie autorytarny w wewnętrznych relacjach jak większość polskich partii. Komunikację z wyborcami tak samo powierzył specjalistom od marketingu (wyjątkowo zresztą topornego). Koniec końców wynik Wiosny w wyborach europejskich okazał się grubo poniżej oczekiwań. Tamtego wieczoru napompowana bańka pękła z hukiem.

Upadł też mit samego Biedronia jako zbawiciela „zabetonowanej” polskiej polityki. Okazał się marnym kapitanem. Obiecywał oceaniczne rejsy, ale ledwo wyszedł z portu, wprowadził okręt na mieliznę. Po czym pierwszy ewakuował się pluszową szalupą do Parlamentu Europejskiego. Bez cienia zażenowania śląc zdumionej załodze na pożegnanie promienne uśmiechy. Tak to dziś wygląda.

Przedsiębiorstwo rodzinne

Kwestia ...