POLITYKA

Poniedziałek, 27 maja 2019

Polityka - nr 31 (3020) z dnia 2015-07-29; s. 10-12

Temat tygodnia

Malwina Dziedzic

Ostatnia droga lewicy

Lewica napędzała się dotąd personalnymi animozjami. Teraz doszła nowa motywacja: strach, że w przyszłym parlamencie nie będzie jej wcale. Jest więc zjednoczenie, choć to na razie tylko porozumienie programowe.

Nie głosuję na SLD, ale proszę, żeby ta partia postawiła na młodych, bo z Millerem to się nie uda! – wtrąciła podczas spotkania z politykami Sojuszu jedna z mieszkanek Piotrkowa Trybunalskiego. Przechadzała się po piotrkowskim rynku, w chwili kiedy posłowie SLD akurat zachęcali, by „wspólnie zatrzymać prawicę”. Trafiła z diagnozą: lewica nie cieszy się popularnością, jest potrzebna, ale nie w obecnej formie. Ku utrapieniu rzecznika partii Dariusza Jońskiego nie była w tym zdaniu odosobniona. Inni nagabywani przez partyjnych działaczy i posłów mieszkańcy również podkreślali, że „Miller musi odejść!”, teraz czas na młodych, inaczej nic po takiej lewicy. – I wyjdzie na to, że znów organizujemy jakiś pucz – dworował rzecznik. Nawiązywał tym do informacji, jakie pojawiły się po ostatniej Radzie Krajowej SLD, na której głosowano możliwość startu w wyborach w ramach koalicyjnego komitetu Zjednoczonej Lewicy. Pojawiły się plotki, że Joński wraz z Jerzym Wenderlichem oraz Włodzimierzem Czarzastym próbowali przy okazji „dokonać zamachu” i odwołać Leszka Millera z ...