POLITYKA

Poniedziałek, 24 czerwca 2019

Polityka - nr 22 (2656) z dnia 2008-05-31; s. 15-18

Temat tygodnia / Kraj

Edyta GietkaRafał Pawłowski  [wsp.]

Pajęczyna

Bartek nie miał albumu ze zdjęciami. Zostanie po nim jedno zdjęcie, które obiegło gazety. I sporo bezmyślnych papierów, wypełnianych dla urzędniczego spokoju sumienia.

Na zdjęciu Bartek nie przypomina 3,5-letniego chłopca: siniaki, podbiegnięcia krwi na brzuchu, zmiażdżona czaszka i oko, jądra nabrzmiałe krwią, która przelała się z pękniętej wątroby i śledziony, skopany żołądek. Ustalono już, że przebudził się w niedzielę 18 maja około 3.00 nad ranem. Nie chciał na ręce do matki, bo go bolał dotyk. Dwie ostatnie godziny jeszcze coś takim matowym głosem rzęził. Potem umarł. Więc Iwona K., matka, włożyła lakierowane szpilki. O 6.30 położyła ciepłe ciało na ladzie w izbie przyjęć.

Historię Bartka układa się teraz ze strzępków urzędowych kwitów, fruwających niezależnie od siebie w sądzie, opiece społecznej, Towarzystwie Ochrony Praw Dziecka, ośrodku rodzinno-opiekuńczym. Wychodzi historia dziecka zamęczonego w pajęczynie absurdów.

Bartek
pod opieką urzędów

Wicedyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Wałbrzychu Grażyna Urbańska przejrzała teczki uważnie, podkreślając ołówkiem dowody, że systematycznie chodzono z&...