POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 23 (3163) z dnia 2018-06-06; s. 12-14

Temat tygodnia

Piotr PytlakowskiJędrzej Winiecki

Palący problem

Odpady stały się globalnym biznesem, który opłaca się tak jak narkotyki w latach 80. Nic dziwnego, że również w Polsce przejmuje go mafia.

Palące się odpady to bardzo szary biznes. Zakłada się składowisko, a właściwie punkt recyklingu, bo wtedy nie trzeba zgód środowiskowych. Na papierze spełnia się wymagania. W projekcie są więc linie do segregacji odpadów i zabezpieczenia ekologiczne. Samorządy powiatowe wydają pozwolenia przeważnie najpierw na rok, potem na 10 lat. I rusza taśma ze śmieciami.

Za jedną tonę właściciel składowiska dostaje od 150 do ponad 1 tys. zł – w zależności od rodzaju towaru. Śmieci z importu są jeszcze droższe, a najwięcej można skasować za chemikalia z Europy. Ich przywóz wymaga specjalnych zezwoleń, a potem podlega kontroli, dlatego tzw. importerzy wybierają dziki wariant. Beczki trafiają na nielegalne, często skryte place oraz działki leśne czy nadrzeczne. Właściciel działki to wynajęty słup. O takich składowiskach dowiadujemy się dopiero, gdy beczki z chemikaliami tracą szczelność. Niedawno w jednym z polskich lasów znaleziono beczki z ulatniającym się chlorem. Do kogo należały, nie ustalono.

...