POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 3 (2688) z dnia 2009-01-17; s. 9

Flesz. Ludzie i wydarzenia / Kraj

 M.Jan.

Palikot jak lustro w toalecie

Janusz Palikot to nie jest problem tylko Platformy Obywatelskiej. O politycznej prostytucji już wcześniej z trybuny sejmowej mówili także posłowie PiS. Padały inne, podobnie obraźliwe określenia, pojawiały się już wątki rodzinne czy osobiste. Polityków i komentatorów rozsierdziły akurat ostatnie wybryki Palikota, niemniej zdarzały się przecież w ciągu ostatnich lat pomówienia, niszczące ludzi insynuacje, niegodne ataki, przekroczenia uprawnień i moralnych zasad w sumie szkodliwsze i idące dalej niż w przypadku posła z Lublina, choć akurat nie zawierały tych konkretnych słów, które budzą dziś oburzenie.

Problem z Palikotem polega na tym, że on prawdopodobnie po prostu chce obrażać, dlatego trudno go bronić. Często jest tak, że gdyby z jego wystąpień i blogów usunąć kilka sformułowań, pozostałyby celne, choć zjadliwe obserwacje i analizy, ale widać, że te kilka słów za dużo to nie przypadek. Teraz każda opcja dla Platformy jest kontrowersyjna: wyrzucenie Palikota będzie jakimś ograniczaniem wolności słowa, nawet jeśli paskudnego, a pozostawienie go w szeregach uprawdopodobni tezę, że Palikot coś Platformie jednak „załatwia”, a ...