POLITYKA

Niedziela, 25 sierpnia 2019

Polityka - nr 6 (3045) z dnia 2016-02-03; s. 94

Passent

Daniel Passent

Pałką pisane

Pozwolą Państwo na kilka machnięć pałką. W czasie pamiętnego zamieszania wokół pornografii za państwowe pieniądze we wrocławskim Teatrze – nie wiadomo dlaczego nazwanym Polskim – namiętności były silne, jak zawsze, kiedy chodzi o wartości. Ich obrońca Maciej Pawlicki pisał „wSieci”: „Dotychczasowi stójkowi politpoprawności, pałkarze lewackiej doktryny, tępiciele politycznej niepoprawności” nagle zaczęli bronić wolności sztuki. A chodziło o spektakl według „komunistycznej grafomanki Zygfrydy Jelinek”. Przypadek ten pokazał, że „nie tkwimy już w urządzonej nam aksjologicznej brei, zawsze splugawionych, zniszczonych pojęć piękna, dobra i prawdy”.

Minister kultury – czytamy „wSieci” – dowiódł, że nowa władza nie zamierza się cofać przed terrorem politycznej poprawności, a potem „cierpliwie tłumaczył się z tego podczas przesłuchania telewizyjnej kapo”. (Notabene nie miałbym nic przeciwko, żeby ta telewizyjna kapo mnie przesłuchała, a nawet „zrewidowała drżącą ręką” – jak śpiewano w STS). „Niejaki Mieszkowski – sutener na posadzie dyrektora wrocławskiego teatru” – czytamy, powinien przyjąć do wiadomości, że „narodowa kultura nie jest kubłem na ...