POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 24 (2862) z dnia 2012-06-13; s. 16-18

Temat tygodnia

Jacek Żakowski

Pałka-zapałka

Euro to karnawał i eksplozja swawoli. Kibicom daje radość, a reszcie udrękę. Czego się trzymać, żeby to wytrzymać?

Przygotowaliśmy się (prawie) na wszystko. Że Niemcy i Czesi będą po polskich ulicach grasowali z puszkami piwa w rękach. Włosi i Hiszpanie będą śpiewali do białego rana. Anglicy – wiadomo – całą dobę będą się zataczali. Rosjanie będą paradowali w stanie upojenia, a może nawet w koszulkach z sierpem i młotem albo w budionnówkach z czerwoną jak krew robotniczą gwiazdą i może z tego wyniknąć duża awantura. Francuzi oczywiście nie będą przechodzili na pasach. Polacy też nie będą za kołnierz wylewali. I nie odmówią sobie śpiewu po godz. 22.00.

Trzeba się liczyć z tym, że zmordowani wszelkimi wyobrażalnymi formami kibicowania przybysze oraz tubylcy przysną gdzieś na trawniku czy skraju chodnika albo rozłożą śpiwór na parkowej ławeczce. Kiedy kilkudziesięciotysięczny tłum przewali się ze stadionu do centrum Gdańska, Poznania, Wrocławia, Warszawy, służby miejskie będą musiały zbierać śmieci ciężarówkami, naprawiać uszkodzone wiaty, znaki i kosze.

Z punktu widzenia miłośników ...