POLITYKA

Piątek, 19 kwietnia 2019

Polityka - nr 21 (2453) z dnia 2004-05-22; s. 17

Komentarze

Daniel Passent

Pancerny pociąg przyjaźni

To, że jesteśmy sojusznikami USA, zwiększa naszą odpowiedzialność za sytuację w Iraku

Nie potwierdzają się najważniejsze założenia i preteksty interwencji w Iraku: zbudowanie demokracji w perspektywie kilku lat okazuje się nierealne, siły stabilizacyjne, osaczone w swoich obozach, nie prowadzą dialogu z miarodajnymi przedstawicielami społeczności irackiej, przejawy okrucieństwa i zdziczenia tylko oddalają od siebie walczące strony. Wbrew założeniom, przykład Iraku nie stał się zaraźliwy i nie przyczynia się do demokratyzacji regionu ani nie przybliża rozwiązania kwestii bliskowschodniej.

Obecnie rząd prezydenta Busha liczy na cud – czeka do 30 czerwca, kiedy władza ma być, przynajmniej formalnie, przekazana Irakijczykom wybranym przez ludzi wybranych przez Amerykanów, którzy mieliby doprowadzić do wyborów w styczniu 2005 r., w oparciu o konstytucję napisaną przez prawników amerykańskich, którą zna zaledwie kilkadziesiąt osób, gdyż nigdy nie była przedmiotem debaty publicznej. Nikt nie wierzy, że w Iraku będzie można narzucić demokrację, gdyż ogromna większość mieszkańców czuje się przede wszystkim lojalna wobec przywódców religijnych i plemiennych. Warunki są inne niż w 1945 r. w ...