POLITYKA

Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Polityka - nr 46 (2530) z dnia 2005-11-19; s. 21

Komentarze

Jerzy Baczyński

Panie Premierze, szczęść Boże!

Kazimierz Marcinkiewicz zapowiedział, że nie będzie nami rządzić logika księgowego

No więc mamy rząd Kazimierza Marcinkiewicza. Można powiedzieć, że góra urodziła mysz, bo po wielkich obietnicach kampanii wyborczej dostaliśmy gabinet mniejszościowy, wspierany przez koalicję, której przed wyborami nikt się nie spodziewał. Nowy premier bardzo przypomina Jerzego Buzka: miły człowiek, o ugodowym usposobieniu, kompletnie nieznany i bez własnej pozycji politycznej, nagle zostaje szefem rządu jako namiestnik prawdziwego lidera. Trochę to niepoważne wobec wyborców, co, oczywiście, nie jest winą Marcinkiewicza.

 Na razie miły premier przedstawił miły program, który zamierza realizować „z Bożą pomocą”. Zatem: szczęść Boże!, bo program rządowy to wciąż tylko zbiór haseł i zobowiązań wobec różnych grup popierających gabinet, bez żadnego „studium wykonalności”. Uprzedzając te zarzuty, premier wypowiedział myśli niezwykłej wagi: rząd dotrzyma obietnic PiS, nie możemy pozwolić sobie, żeby nas na to nie było stać; nie będzie nami rządzić logika księgowego. Ale, używając podobnych gatunkowo bon motów, bez odpowiedzi pozostaje pytanie: Kto zapłaci za kolację? Czyżby premier, ...