POLITYKA

Poniedziałek, 24 czerwca 2019

Polityka - nr 18 (2191) z dnia 1999-05-01; s. 90

Stomma

Ludwik Stomma

Panowie - szanujcie wspomnienia!

W Warszawie mieszkałem najpierw na Starówce. Na szczęście nie było wtedy jeszcze Zamku Gierkowskiego, przepraszam - Królewskiego i w miejscu, gdzie znajdują się dzisiaj tarasy przed fasadą wschodnią rosła dżungla dziwnych krzewów - wymarzone miejsce do indiańskich zabaw dla wtajemniczonych (dziura w płocie była świetnie zamaskowana). Włażąc na szczyty kup gruzów zalegające między forsycjami zobaczyć można było w dole, między skarpą a Wisłą, wybetonowaną jednostkę wojskową. Niekiedy koszarowana tu była młodzież z OHP porządkująca teren pod przyszłą Wisłostradę. Pary ochotników, przekonane, że nikt ich nie widzi, wciskały się w plątaninę rdestów dla zaspokojenia hufcowo-miłosnych potrzeb. Ale z tarasów widok był doskonały. Z drugiej strony, zza brudnego płotu, nieco śmierdzącego, bo obsikiwanego regularnie od zewnątrz przez wieczornych pijaczków, wyłaniała się kolumna Zygmunta. Na akademii w szkole kazano mi deklamować Słowackiego "Uspokojenie": "...Jest u nas kolumna w Warszawie, - Na której usiadają podróżne żurawie". Interesowałem się ptaszkami, ...