POLITYKA

Wtorek, 11 grudnia 2018

Polityka - nr 47 (3187) z dnia 2018-11-21; s. 11

Ludzie i wydarzenia / Kraj. Komentarz

Ewa Siedlecka

Państwo zamknęło oczy

W Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie „pacjenci” (taki formalnie mają status zamknięci tam byli skazani) fizycznie już się nie mieszczą. W budynku, który był przygotowany dla maksimum 18, są w tej chwili 62 osoby. W jednoosobowych pokojach śpią po 8–10. Do tego ponad dwustu pracowników. „Pacjentów” wciąż przybywa, a pracownicy się boją, więc reżim jest stale zaostrzany. „Pacjentom” nie wolno prawie nic z tego, co mogli robić w więzieniu. Wygląda na to, że w ośrodku stali się groźniejsi, niż byli w zakładzie karnym. Buntują się zatem, urządzają głodówki.

Jak pisał rząd w uzasadnieniu ustawy powołującej Ośrodek, ma on służyć „terapii, zaś miernikiem tego celu jest liczba sprawców, którzy po odbyciu terapii opuszczą Ośrodek”. Z Ośrodka się jednak nie wychodzi – mamy więc miarę sukcesu. Stłoczeni jak kury w chowie klatkowym „pacjenci” nie mają nic do stracenia – i tak stąd nie wyjdą. Prędzej czy później stanie się jakieś nieszczęście. – Próbujemy przekonywać, ż...