POLITYKA

Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Polityka - nr 30 (2308) z dnia 2001-07-28; s. 17-18

Kraj

Joanna Solska

Państwowe tuczy

Zamknięcie Wieczerzaka uspokoiłoby opinię publiczną, a także – współwinnych

Grzegorz Wieczerzak, były prezes PZU Życie, po dwóch dniach spędzonych w areszcie powrócił na wolność. Sąd bowiem uznał, że dotychczas zgromadzone przeciwko niemu dowody przestępstw są zbyt słabe, aby areszt przedłużyć. Na razie sprawiedliwość zadowoliła się 300 tys. zł poręczenia majątkowego i zakazem opuszczania kraju.

Można odnieść wrażenie, że balon nadmuchiwany przez dwóch ministrów i media pękł. Próbę czasu wytrzymuje jednak porównanie afery w PZU z aferą Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego, jakie uczynił minister spraw wewnętrznych Marek Biernacki. Wyciekły bowiem wielkie publiczne pieniądze, trudno jednak udowodnić winę ludziom. Państwo wobec przestępstw białych kołnierzyków, niekoniecz-nie nawet robionych w białych rękawiczkach, pozostaje bezbronne. Nad ich sprawcami parasol rozpięli bowiem politycy i najlepsi prawnicy. Nie wystarczy więc konstatacja, że państwowa firma poniosła ogromne straty. Dla sądu najważniejsza będzie odpowiedź na pytanie, czy sprawcy złamali prawo, czy też nie. Niewielki więc płynie pożytek z wiedzy, że autorami ułomnych przepisów, w których prawo znajduje wyraz, są zainteresowani nimi politycy.

Prokurator generalny wskazał w aferze PZU Życie kilka tropów, którymi podążają organa ścigania (pisaliśmy o nich w poprzednim numerze „Polityki”). Dlaczego, jak do tej pory, nie doprowadziły one do sedna, czyli nie dostarczyły dowodów przestępstw, które ...