POLITYKA

Niedziela, 19 maja 2019

Polityka - nr 50 (2223) z dnia 1999-12-11; s. 40-41

Świat

Jagienka Wilczak

Papierosy Nostalgia

Na pytanie, jak można przeżyć miesiąc za 10 dolarów, Ukraińcy odpowiadają: z nawyku. I dodają, że reform gospodarczych w kraju nie będzie, póki nie zezwolą na nie oligarchowie z otoczenia prezydenta Kuczmy. Wybranego właśnie na drugą kadencję.

Borys przeprasza: znalazł się w kryzysie, więc na kolację będą ziemniaki i chleb. Chleb zresztą też tani nie jest, bochenek kosztuje hrywnę. A Borys otrzymuje miesięcznie 25 hrywni zasiłku dla bezrobotnych. Dostałby więcej, gdyby udowodnił, że stracił pracę z powodu bankructwa firmy. Tymczasem on, trochę dziennikarz, trochę pisarz, pracował w prywatnej agencji reklamowej, ale na czarno, bo właściciel oszczędzał na wysokich podatkach. Zaczęli mu deptać po piętach reketierzy, więc zwinął interes i tak Borys trafił do Trudostrojstwa, czyli dzielnicowego biura dla bezrobotnych w kijowskiej dzielnicy Petriwka. Odstał swoje w kolejce, zanim otrzymał kwestionariusz - dwie strony rubryk zadrukowane maczkiem. Tu powstaje wąskie gardło biura, bo kwestionariusz kryje pułapki i urzędnicy odsyłają petentów do poprawki.

- Nie wolno oficjalnie dorobić nawet hrywny - żali się Borys. Szuka pracy, ale o pracę trudno, brakuje jej dla co czwartego Ukraińca. Proponowano mu posadę strażnika nocnego.

- Jaki ze mnie strażnik - mówi i przeciera okulary minus siedem dioptrii. Żeby dostać coś odpowiedniego, musiałby mieć znajomoś...