POLITYKA

Wtorek, 11 grudnia 2018

Polityka - nr 42 (3081) z dnia 2016-10-12; s. 16-18

Temat tygodnia

Mariusz JanickiWiesław Władyka

Parasolki wróżą burzę

Aborcyjna epopeja wzbudziła nowe emocje, wywołała inne podziały i pęknięcia w polskiej polityce niż te ujawniające się rutynowo w wyborach. Partie po Czarnym Proteście wydawały się kompletnie pogubione. Co to oznacza dla życia publicznego?

Akcja kobiet, ale też wspierana przez wielu mężczyzn, wywołała potężne polityczne zamieszanie. Na poprzedniej okładce POLITYKI pytaliśmy: „Czy PiS się ugnie przed masowym buntem?”. Ugiął się. I to szybko, nawet panicznie. Zresztą w partii rządzącej i jej elektoracie też ujawniły się podziały. Jedni mówili o zdradzie wartości, niezdaniu próby charakteru przez drużynę Jarosława Kaczyńskiego, ale drudzy – niemal o spisku, podrzuceniu kukułczego jaja aborcji po to, aby PiS się przewrócił i nie mógł dalej naprawiać Polski, a zwłaszcza rozliczyć Tuska. Aborcja nagle objawiła się wręcz jako zagrożenie dla spoistości władzy, jedności partii. W PiS pojawiły się opinie, że choć projekt zaproponowały środowiska konserwatywne, to skorzysta liberalna opozycja, licząca na ideowy podział PiS, utratę większości rządzącej, może nowe wybory. Ratunkowy plan prezesa miał więc w tej interpretacji znacznie większy wymiar niż sam problem aborcji. Trzeba było przełknąć upokorzenie i zarzuty o niekonsekwencję, aby ocalić całą misję „zmieniania Polski”. Zyskanie ...