POLITYKA

Niedziela, 21 kwietnia 2019

Polityka - nr 30 (2715) z dnia 2009-07-25; s. 21-23

Kraj

Piotr Pytlakowski

Partia cichego protestu

Co po klęskach wyborczych dzieje się w Samoobronie? Gdzie znikli ludzie Andrzeja Leppera? Kto, kogo i jak rozlicza w tej partii za pasmo porażek?

Latami wdrapywali się na szczyt i go zdobyli: stanowisko wicepremiera, ministerialne fotele, miejsca w radach nadzorczych spółek Skarbu Państwa, wielomilionowe dotacje i subwencje z budżetu. Nie dane im jednak było długo się tym cieszyć. W sierpniu 2007 r. koalicja z PiS i LPR rozpadła się, jesienią 2007 r. odbyły się przedterminowe wybory parlamentarne i Samoobrona opadła na dno. W 2005 r. zdobyła 1,2 mln głosów, dwa lata później już tylko 247 tys., a w tegorocznych eurowyborach – 107 tys. głosów. Taka jest miara klęski.

Teraz na politycznym marginesie partia Andrzeja Leppera liże rany. Toczy się debata wewnętrzna nad przyczynami porażek, ale ci odważni, którzy odpowiedzialnością chcieli obarczyć lidera Samoobrony, już z partii wylecieli. Bezpieczniej wskazywać innego winnego. – Jarosław Kaczyński najpierw wyniósł nas do władzy, a potem zniszczył – mówi jeden z działaczy Samoobrony. – Wypadliśmy z gry przez PiS.

Andrzej Lepper, pytany, z kim zawiązałby koalicję, gdyby dzisiaj był ...