POLITYKA

Sobota, 17 sierpnia 2019

Polityka - nr 5 (3196) z dnia 2019-01-30; s. 68-70

Ludzie i style

Anna DąbrowskaMarcin Piątek

Partia i Sport

PiS zacieśnia związki ze sportem, bo przy Nowogrodzkiej zapanowało przekonanie, że to ociepla wizerunek i może mieć znaczenie podczas wyborów.

Początek grudnia, obraduje nadzwyczajny walny zjazd delegatów Polskiego Związku Badmintona. Urzędujące władze, na czele z prezesem Markiem Zawadką, uznają zgromadzenie za nielegalne. Ale Ministerstwo Sportu wysyła swoich przedstawicieli, legitymizując poniekąd zjazd. List do uczestników śle Andrzej Kraśnicki, prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego (PKOl). Życzy, aby „dokonane wybory były wyrazem pragmatyzmu i wynikały z rzetelnej oceny realiów polskich oraz międzynarodowych uwarunkowań sportowych, społecznych i politycznych”.

Na stanowisko prezesa wraca kierujący już kiedyś badmintonową centralą Marek Krajewski. Na zjeździe w 2016 r. o przywrócenie go do władz – bezskutecznie – apelował prezydencki minister Andrzej Dera, swego czasu zasiadający w parlamentarnym zespole ds. promocji badmintona. Gdy teraz, w grudniu, Krajewski ponownie obejmuje ster PZBad, namawia, by na wiceprezesa wybrać europosła PiS Tomasza Porębę. Krajewski podkreśla, że europoseł może pomóc, bo ma kontakty z Orlenem i PGE. Na sali entuzjazm – Poręba zostaje wybrany jednogłośnie. Otrzymuje nominację badmintonowej rodziny do PKOl. Trzy tygodnie później jest już wiceprezesem olimpijskiej centrali.

Krajewski ...