POLITYKA

Czwartek, 20 czerwca 2019

Polityka - nr 3 (2384) z dnia 2003-01-18; s. 70-71

Historia / Uniwersytet socjalizmu

Andrzej Garlicki

Partia silna jak TUR

Przedwojenna PPS, licząc najwyżej 30 tys. członków, zdobywała w wyborach ponad milion głosów. Popularność zjednywały jej liczne „przybudówki partyjne” zajmujące się budową osiedli, zakładaniem domów kultury, organizowaniem sportu i turystyki, a przede wszystkim szerzeniem oświaty – jak założone dokładnie 80 lat temu Towarzystwo Uniwersytetu Robotniczego, czyli TUR.

Na posiedzeniu Rady Naczelnej PPS 21 grudnia 1922 r. na wniosek Ignacego Daszyńskiego postanowiono powołać Towarzystwo Uniwersytetu Robotniczego, które miało prowadzić działalność oświatową w środowiskach robotniczych. Nazwa nawiązywała do tradycji założonego w 1898 r. w Galicji Towarzystwa Uniwersytetu Ludowego im. A. Mickiewicza. Powoływane w Europie, szczególnie w Skandynawii, organizacje zajmujące się oświatą dorosłych często nazywały się uniwersytetami, co nie miało nic wspólnego z podszywaniem się pod szkolnictwo wyższe.

W Polsce wiedza o nich była znikoma, skoro minister wyznań religijnych i oświecenia publicznego Józef Mikułowski-Pomorski, któremu poseł Adam Pragier zaniósł statut TUR, był „bardzo zdziwiony tym pomysłem; nigdy w życiu nie słyszał o uniwersytetach robotniczych. Rozumiał, że idzie o jakąś dziwaczną szkołę typu akademickiego, do której tak słuchacze jak profesorowie byliby przyjmowani bez żadnych kwalifikacji. Musiałem mu – wspominał Pragier – długo tłumaczyć, co to takiego są uniwersytety ludowe”.

„Lud bez szkół to motłoch”

...