POLITYKA

Poniedziałek, 27 maja 2019

Polityka - nr 31 (2256) z dnia 2000-07-29; s. 13

Komentarze

Stanisław Podemski

Patrzą nam na ręce

Po wakacjach parlamentarnych i po trzech latach licznych zapewnień projekt ustawy reprywatyzacyjnej znajdzie się podobno na plenum Sejmu. Kto chce, niech wierzy.

Zasadnicze spory co do zakresu reprywatyzacji i jej kosztów (ostatni szacunek to 60 mld zł) nie mogą zmienić faktu, że interesuje się nią społeczność międzynarodowa. Parlament europejski nie tylko krytycznie ocenił pomysł uzależnienia odszkodowania od posiadania obywatelstwa polskiego i pięcioletniego zamieszkania w Polsce, ale i rozważa przesłuchanie przedstawiciela rządu polskiego w sprawie opóźnień propozycji reprywatyzacyjnych. Międzynarodowy Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu z kolei zwleka jeszcze litościwie z rozpatrzeniem skarg grupy Zabużan (przeważają oni wśród oczekujących na reprywatyzację), którzy po pół wieku nie dostali ekwiwalentów materialnych za pozostawione w b. ZSRR nieruchomości i to mimo zapewnień umowy międzynarodowej. Sprawy własności traktuje się w Trybunale ze szczególną uwagą i europejska konwencja praw człowieka poświęca im specjalny, dodatkowy protokół. Przyjąć musimy do wiadomości dwie prawdy. Po pierwsze procesy reprywatyzacyjne pozostają pod uważną kontrolą międzynarodowych władz, po ...